Rozwój osobisty

Droga Do Mistrzostwa – Część I

Celem tego artykułu jest przybliżenie ważnej koncepcji alternatywnego spojrzenia na proces rozwoju osobistego człowieka. Jako osoba, która od lat „siedzi” w temacie, mogę śmiało stwierdzić, że opisana tu idea „Mistrzostwa” (” Mastery”) należy do najważniejszych, jakie poznałem.
Zdecydowałem się poświęcić temu zagadnieniu sporo uwagi, ponieważ – po prostu warto!
Myślę, że gdybym zapoznał się z poniższą wiedzą jakieś dwie dekady temu, byłbym dzisiaj w zupełnie innym miejscu… Jednak tak również nie można myśleć!
To Teraz zapnij pasy i dowiedz się więcej o Mistrzostwie, czyli filozofii rozwoju pięknie opisanej przez Georga Leonarda w książce „Mastery” z 1992 r.

Mistrzostwo, o którym pisze Leonard, to proces ciągłego doskonalenia się w określonym obszarze, w celu osiągnięcia wysokiego poziomu wiedzy, umiejętności, kompetencji czy doświadczenia. Jest to dążenie do doskonałości, której pełne osiągnięcie może być niemożliwe, ale do której ciągłe zbliżanie się jest celem niejako samym w sobie. Tytułowe Mistrzostwo może odnosić się do różnych sfer życia: kariery zawodowej, sportowej, artystycznej, muzycznej, rzemieślniczej, medycznej etc. w których jednostka poświęca znaczną ilość czasu i wysiłku. Może również dotyczyć hobby, które staje się obszarem doskonalenia i własnym dziełem. Nawet rodzina, związek czy wychowywanie dzieci mogą być przedmiotem Mistrzostwa. Decyzja, co stanie się naszym Mistrzostwem, zależy od nas samych, jest czysto indywidualna, ale też zwykle będzie związana z naszą karierą, której jakby nie patrzeć, poświęcamy większość czasu. 

Zarabianie we wskazanym obszarze może być naturalnym następstwem, gdy coś jest dla nas ważne i poświęcamy temu wiele wysiłku. W praktyce sami wybieramy, czemu chcemy nadać rangę mistrzostwa, a przed podjęciem tego dążenia, zobowiązujemy się do poświęcenia kolejnych lat na doskonalenie oraz osiąganie coraz to wyższego poziomu. Mistrzostwo to proces, który wymaga nieustającego i systematycznego (nie koniecznie morderczego) wysiłku, uczenia się, zdobywania doświadczenia i doskonalenia, aby być naprawdę kompetentnym i skutecznym (wręcz, zajebistym) w obranej dziedzinie życia.

Osiągnięcie mistrzostwa może być długotrwałe, a dążenie do doskonałości pozostaje nieustanne, prowadząc do ewolucji i transformacji, także w służbie dla innych. 

Przykłady znanych sportowców, jak Adam Małysz, który przeszedł z dyscypliny skoków narciarskich do wyścigów rajdowych, czy Zinedine Zidane, który po zakończeniu kariery piłkarza został trenerem, pokazują, że droga mistrza może zmieniać się i rozwijać na różne sposoby. Mistrzowie zwykle dzielą się swoimi umiejętnościami i wiedzą, nierzadko przekształcając swoje pasje w służbę dla innych. To naturalna konsekwencja osiągnięcia mistrzostwa,czyli pragnienie dzielenia się wiedzą i pomocy innym w osiąganiu ich celów. Elementem rozwoju jest bowiem również edukacja w zakresie tego, w czym dobrzy jesteśmy – a jak mówi legendarna zasada Feynmana – rozumiemy coś wtedy, gdy możemy sami prosto to komuś przekazać. 

Mistrzostwo, jak opisuje G. Leonard  “Mastery”, jest to tajemniczy proces dążenia do doskonałości w wybranej dziedzinie życia. To ścieżka, na której początkowo trudne i wymagające wyzwania stopniowo stają się bardziej przystępne i satysfakcjonujące dzięki ciągłej praktyce i rozwijaniu umiejętności. Mistrzostwo to nieustanne uczenie się, pogłębianie wiedzy i zdobywanie doświadczenia w celu osiągnięcia wysokiego poziomu zaawansowania i kompetencji w danym obszarze. Celem osiągnięcia Mistrzostwa jest przede wszystkim nadanie głębszego sensu oraz większej satysfakcji i zadowolenia w obszarze, któremu poświęcamy dużą ilość czasu i energii. Osiągnięcie Mistrzostwa w danej dziedzinie pozwala poczuć się spełnionym i zadowolonym z własnych osiągnięć. To ważny element naszej drogi w kierunku osobistej satysfakcji i spełnienia. Dążenie do mistrzostwa jest nie tylko kluczem do osiągnięcia spełnienia w karierze zawodowej, ale wpływa na rozwój osobisty, zwiększenie samooceny i zdolności radzenia sobie z wyzwaniami życiowymi. To proces, który pomaga w osiągnięciu równowagi między różnymi aspektami życia. Podręcznik “Mastery”, stanowi konkretne i praktyczne narzędzie, które wskazuje kroki na tej drodze. 

Autor wyjaśnia, jak wstąpić na tę ścieżkę, jak ją kontynuować i jak unikać pułapek, które mogą nas spowolnić lub zatrzymać. Leonard stawia nacisk na regularną praktykę i rozwijanie umiejętności, jako kluczowe aspekty. Nieustanne dążenie do doskonałości oznacza, że pogodzenie się z tym, ze ​​nigdy nie osiągniemy pełnej doskonałości. Zawsze będzie miejsce na postęp,  czy choćby drobną korektę, dostrzegalną choćby wyłącznie przez samego mistrza. Nawet jeśli osiągniemy szczyt swoich umiejętności, to dalej mamy możliwość rozwijania się w innych obszarach. 

Literatura Leonarda może stanowić wsparcie dla różnych grup ludzi. W pierwszej kolejności dla tych, którzy już wyznaczyli sobie życiowy cel i wiedzą, co chcą robić przez najbliższe lata. Dla nich ta koncepcja może stanowić inspirację i wsparcie w utrzymaniu kursu i dążeniu do doskonałości. 

Jednakże podręcznik może być też przydatny dla tych, którzy jeszcze nie znaleźli swojej życiowej drogi. Może być cennym przewodnikiem dla pracowników korporacji, dziedziców rodzinnych biznesów, czy osób, które dopiero poszukują swojego celu w życiu. 

Pomaga odkryć pasje i zainteresowania oraz pokierować kroki w kierunku, który przynosi spełnienie. Odkrycie, że samo dążenie do nieustannego rozwoju, może przynieść większą satysfakcję i spełnienie, będzie istotnym punktem zwrotnym w ich życiu. Ostatecznie, “Mastery” jest praktycznym przewodnikiem, który w prosty i zrozumiały sposób opowiada o drodze, jak unikać błędów i jakie korzyści niesie ze sobą to podejście. Stanowi wartościowe narzędzie dla tych, którzy chcą osiągnąć pełnię w wybranym przez siebie, ważnym aspekcie życia

Życiorys autora ukazuje, że droga ta, nie jest zarezerwowana tylko dla młodzieży, ale można ją śmiało rozpocząć nawet w późniejszych latach życia. Leonard miał różne doświadczenia zawodowe (był pilotem, dziennikarzem, instruktorem lotnictwa, ale dopiero po czterdziestce odkrył swoją nadrzędną pasję-Aikido. Zdecydował, że to właśnie ta sztuka walki będzie drogą, której poświęci resztę swojego życia, zakładając własne Dojo. W swojej książce skupia się przede wszystkim na znaczeniu samej drogi, nie pomijając jednocześnie powagi celu. Podkreśla, że nieustanne dążenie do doskonałości i ciągły rozwój są kluczowymi aspektami osiągania spełnienia w życiu. 

Leonard zauważa, że ​​w społeczeństwie zachodnim dominuje kult ekscytacji i natychmiastowych osiągnięć. Wszystko zdaje się służyć temu, żeby szybko osiągnąć spektakularne sukcesy i zapewnić ekscytujące doznania. Jednak to podejście pomija znaczenie samej drogi, która jest nieodłącznym elementem osiągnięcia prawdziwego mistrzostwa. Jako przykład współczesnej reklamy, Leonard przedstawia scenariusz, gdzie na początku jest człowiek z problemem, a po chwili pojawia się magiczny produkt, który dostarcza natychmiastowy rezultat. 

Reklama zazwyczaj skupia się na końcowym efekcie, pomijając trudną drogę i zaangażowanie, które czy chcemy, czy nie są najdłuższym etapem „zjawiska” zwanego sukcesem. Warto zrozumieć, że Leonard na każdym kroku, wręcz do znudzenia podkreśla wartość ciągłego rozwoju i doskonalenia (Co i my zrobimy na łamach tego artykułu, aby zachęcić Cię do tej „filozofii”) 

Nie jest ona oparta na poszukiwaniu natychmiastowych wyników, ale na systematycznej pracy nad sobą i rozwijaniu umiejętności. To podejście ma na celu dostarczyć trwalszą i głębszą satysfakcję w wybranej sferze życia. To zaangażowanie w ciągłe doskonalenie i uczenie się sprawia, że ​​osiągnięcie celu nabiera znaczenia i przynosi subtelną satysfakcję nawet w pozornie bezproduktywnych etapach na drodze..

Leonard wskazuje, że współczesne zachodnie społeczeństwo, koncentrowane na konsumpcji i szybkich rozwiązaniach, wpędzając ludzkość, jak to nazywa w “wojnę z mistrzostwem”. Działania mediów, w tym reklamy, często podkreślają  natychmiastowe rezultaty, co sugeruje, że ​​droga do celu wydaje się bez znaczenia. Autor zauważa, że niewiele osób zastanawia się nad trudnościami, jakie należy pokonać, aby osiągnąć cel. Podczas gdy konsumpcyjne podejście skupia się na końcowym efekcie, Leonard do znudzenia… (już wiesz, o co chodzi). Podkreśla wartość drogi i ciągłego doskonalenia. Leonard nie neguje celu, ale wskazuje, że skupienie na każdym etapie drogi jest kluczem do niego i znacznie ułatwia jego realizację. Mistrzostwo, nie musi oznaczać bycia najlepszym na świecie. Chodzi raczej o wyróżnienie się w danej dziedzinie znacznie ponad przeciętność. Mistrzostwo jest możliwe nawet dla “zwykłego przeciętniaka”, pod warunkiem że będzie miał nadzwyczajną determinację. Warto tu wskazać przykład “centuriona”, jako reprezentującego najlepszy 1% profesjonalistów w danej dziedzinie. Ten 1% lub pierwszy procent jest zdecydowanie w zasięgu niemal każdego zdrowego człowieka, pozbawionego jakichkolwiek predyspozycji. Pamiętajmy, że Cel jest bardzo ważny, ale nie może przysłonić drogi, aby czerpać satysfakcję ze swojego dzieła.

Z perspektywy filozofii, znaczenie drogi jest równie ważne, o ile nie ważniejsze, niż ostateczny rezultat. Podążając tą drogą, doświadczamy nieustannego rozwoju osobistego, zdobywamy wiedzę i kształtujemy własną tożsamość. Czas, jako fundamentalna rzeczywistość naszego bytu, stawia drogę w centrum naszego doświadczenia. Osiągnięcie celu jest tylko jednym, krótkotrwałym momentem, podczas gdy droga to ciągłe przepływanie doświadczeń, które kształtują naszą świadomość i charakter. Skoncentrowanie się na drodze pozwala czerpać choćby subtelną radość i satysfakcję z działania, z każdego etapu i postępu. W drodze do mistrzostwa każde doświadczenie ma znaczenie. To, czego się uczymy jest cenne samo w sobie. Sukcesy i porażki stanowią szansę na naukę, rozwój i samopoznanie. Koncentracja na drodze pozwala być obecnymi, cieszyć się chwilami, zyskując radość z codziennego zaangażowania w to, co robimy.

Sam długo utrzymywałem wiarę, że osiągnięcie mistrzostwa w sporcie jest zarezerwowane wyłącznie dla ludzi utalentowanych, jak Michael Jordan, Leo Messi czy Robert Lewandowski. W końcu to oni zdobywają największe tytuły, biją rekordy i stają na podium najważniejszych zawodów. Było to przekonanie, które mnie ograniczało, nie pozwalając uwierzyć, że zwykły, szary człowiek może osiągnąć coś wielkiego (oczywiście relatywnie:-) w dziedzinie, którą pokochał i którą pragnie doskonalić. Jednak życie na wsi, pośród ograniczonych możliwości, nauczyło mnie, że droga do mistrzostwa nie musi opierać się na wyjątkowym talencie. To determinacja, upór i niewzruszona wiara w siebie są kluczowe, aby podążać tą drogą z determinacją, krok po kroku, bez względu na przeszkody. 

 

Kiedy jako dzieciak zacząłem biegać, nie spodziewałem się, że to może być coś więcej niż zwykły sposób spędzania czasu. Jednak z biegiem czasu, zacząłem odkrywać w sobie nowe pokłady fascynacji uprawianym sportem, co przyczyniło się do poprawy wyników. To były małe kroki, ale każdy z nich wprowadzał mnie w stan flow, w moment całkowitego zaangażowania w to, co robię. Odkryłem, że radość płynąca z samego biegania, z osiągania nowych rekordów osobistych, przynosi mi ogromną satysfakcję. Postanowiłem, że bieganie stanie się moją drogą do mistrzostwa. To nie ostateczny rezultat, jak zwycięstwo na olimpijskim podium, było dla mnie najważniejsze, choć nie ukrywam, że to marzenie towarzyszyło mojej juniorskiej karierze. Skupiłem się na codziennym treningu, na doskonaleniu swoich umiejętności, na zmierzeniu z własnymi słabościami i stawianiu coraz to nowych wyzwań.  Z upływem czasu, dzięki nieustępliwej pracy, zdołałem podnieść swój poziom biegania na tyle, że zakwalifikowałem się do mistrzostw Polski. Bycie w pierwszej setce najlepszych biegaczy w kraju, wśród dziesiątek tysięcy dzieciaków z rocznika, było dla mnie niesamowitym osiągnięciem, choć pozostawiało oczywisty niedosyt. To udowodniło mi, że ciężka praca i wytrwałość mogą przekształcić zwykłego przeciętniaka w prawie mistrza. Dodam, tylko że do bodaj piątej klasy podstawówki nie byłem nawet najszybszym biegaczem w klasie. Natomiast już 2 lata później bywałem mistrzem województwa. 

Już po studiach tj. po 7 latach biegowej przerwy, postanowiłem powrócić na drogę sportu amatorskiego i tym razem na biegowy warsztat wziąłem maraton. Chciałem sobie pokazać, że nawet bez talentu mogę osiągać ponad przeciętne wyniki. Tak też się stało-w Maratonach Poznańskim i Gdańskim znalazłem się w pierwszym procencie (1%) najszybszych zawodników. Cały ten proces nauczył mnie, że celem nie jest tylko ostateczny rezultat, ale to, co przeżywamy to, czego uczymy się na drodze. Skupienie na rozwoju, wytrwałość i podejmowanie wyzwań sprawiają, że człowiek staje się lepszą wersją, samego siebie. To jest to, co naprawdę ma znaczenie. I dodam tu już od siebie, że w rozwoju najlepszą referencją jesteśmy sami względem siebie samych z wczoraj. 

Zrozumiałem, że koncentracja na drodze, na każdym kroku podróży, pozwala mi czerpać pełnię radości z tego, co robię. Być w “tu i teraz”, cieszyć się obecnymi chwilami, odkrywać nowe aspekty własnego życia-to jest istota drogi, która prowadzi do nieustannego rozwoju. Jako że wraz z rozwojem radia, telewizji, internetu a obecnie wszechobecnej smartfonizacji zostaliśmy wprowadzeni w kulturę natychmiastowych gratyfikacji, zbyt często pomijamy drogę. Reklamy wyręczają nas w problemach, oferując ekspresowe rozwiązania, i to coraz bardziej oddala nas od zrozumienia, że droga sama w sobie jest przecież wartością. To jest nasza droga do mistrzostwa-być lepszym niż byliśmy wczoraj, kontynuować rozwijanie naszych zdolności, odkrywać potencjał w sobie i być w pełni obecnym w każdym momencie naszego rozwoju. To nie musi być sport, to może być sztuka, nauka, działalność społeczna, rozwijanie pasji czy umiejętności.

Inspiracją do napisania tego artykułu jest brak polskiego przekładu książki „Mastery” autorstwa Georga Leonarda, wydanej w 1992 r. przez Plume. Starałem się, aby artykuł możliwie wiernie oddawał treści zawarte w książce, jednak pozwoliłem sobie również na wskazanie własnych doświadczeń i przemyśleń odnośnie omawianej tematyki. Mam nadzieję, że nie będziesz mieć mi tego za złe. Tak czy inaczej, jeśli tylko biegle posługujesz się językiem angielskim, gorąco zachęcam do przeczytania wskazanej tu książki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *