Michał Cyryl Laskowski

Reguła 60-20-20 Czyli Jak w Końcu Zarządzać Czasem (Sobą w Czasie).

REGUŁA 60:20:20

„Czas jest tym, czego chcemy najbardziej, ale używamy najgorzej”

 

Zastanów się przez chwilę czy zgadzasz się z powyższym cytatem? Teraz pogłęb swoją refleksję, zmieniając „chcemy” na „chcę” oraz „używamy”, na „używam”.Jeśli dalej jesteś na tak, to istnieje podejrzenie graniczące z pewnością, że nie znasz reguły planowania czasem 60-20-20.

„OSOCHOZII” – W żołnierskim skrócie Osoba niezaznajomiona z zasadą 60-20-20, kiedy patrzy na swój kalendarz, ma tendencję do zapełnienia całego dostępnego czasu zadaniami, które w danym czasie są do wykonania.  Biorąc pod uwagę dostępne puste pola, takie działanie wydaje się racjonalne. Problem jednak polega na tym, że skuteczność takiego podejścia jest oderwane od rzeczywistości.

Zadaj teraz sobie kilka pytań: Ile osób dzwoni do Ciebie w ciągu dnia, prosząc o różne rzeczy? Mogą to być: klienci, współpracownicy, szef, mąż, żona, mąż szefowej, teść z prośbą, żebyś kupił otwieracz do konserw, koledzy z klubu piłkarskiego albo  terapeutka z pytaniem jak działa nowy lek?

Teraz pytanie numer 2: Ile spraw niezaplanowanych dochodzi Ci w ciągu dnia? – dodatkowy projekt, kolejna reklamacja, niezadowolony klient, szef z kolejną sprawą na „cito” cokolwiek to znaczy, bolący ząb twój albo twojej córki, kończący się przegląd, jasełka twojego dziecka, bo rozumiem, że nie chcesz być tym rodzicem, który notorycznie spóźnia się na eventy swoich pociech?

Kolejne pytanie: ile nowych własnych pomysłów chcesz zrealizować w ciągu dnia?

Jeśli czytasz ten tekst, to prawdopodobnie nie jesteś automatem żyjącym w stanie społecznej hipnozy tylko osobą, która w sposób aktywny kreuje swoją rzeczywistość. A teraz jak mawiali starożytni rzymianie „last but not least”, taka drobna rzecz: jedziesz na stację, żeby zatankować, w drodze do uiszczenia należności nachodzi ta ludzka pokusa, aby wypić kawę. Podchodzisz, zamawiasz i tu pytanie, czy czarna, czy latte, czy z czekoladą, czy bez, czy kubek mały, czy duży…

Jeśli masz problem z podjęciem decyzji, to jesteś w tzw. średniej. A może jeszcze cynamon, czy czekolada?

Ok, zakładam, że już wybrałeś, zatem teraz chcesz zapłacić kartą vitay czy żegnaj, jest też gotówka no i oczywiście punkty. Co tam paliwo i kawa najważniejszy jest jakiś turbo gadżet, który dostaniesz po zatankowaniu jedynie 100 000 litrów paliwa. Nie masz karty na punkty – nie ma żadnego problemu, wyrobimy na miejscu.

Wystarczy wypełnić krótki formularz, to przecież, nie zajmuje dużo czasu.  Może się uśmiechałeś, czytając powyższy opis, ale zdaniem człowieka, który nazywa się Gegen, sprawa jest dość poważna, bo czasy, w których żyjemy, powodują stan tzw. multifrenii. Ilość dostępnych opcji przeciąża nasz system nerwowy.

Z punktu widzenia efektywności, wykonywanie prostych czynności we współczesnym, przeładowanym środowisku zajmuje więcej czasu, niż jesteśmy to w stanie przewidzieć. I to jest właśnie tego kawałka!

Wskazówka #1:

Co zrobić, żeby wpisując rzeczy do kalendarza uniknąć frustracji i zminimalizować tzw.: gaszenie pożarów? Nigdy nie planuj więcej niż 60 % dostępnego czasu. Mówimy tu o czasie, który rezerwujesz na aktywności zawodowe.

Pozostały czas podziel na 2 części: 20 % na zadania, które wpadają Ci od Innych, 20% na niezaplanowane zadania, które Ty sam będziesz chciał zrealizować. Istotne jest, że zasada 60-20-20 jest stosowana w podejściu systemowym, w którym kluczowe znaczenie mają takie koncepcje jak “1 x 1,5, przerwa” oraz „ćwiartki pilności”. Wszystkie wymienione, stosowane razem, dają gwarancję podniesienia skuteczności w temacie zarządzania sobą w czasie.

Capisci?

Zadanie #1:

Żeby powyższa lektura miała sens, przez najbliższy tydzień, codziennie testuj te prostą strategię.

A jeśli chcesz więcej podobnych technik sięgnij po nasz Praktycznik “Sztuka Wewnętrznego Dowodzenia”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *